sobota, 6 lipca 2013

Rozdział 3.

-Daleko jeszcze?- spytała znudzona Ronnie, przewracając kolejną kartkę magazynu o modzie.
-Tak- odpowiedział
-Daleko jeszcze?- spytała ponownie, tym razem znajdując sobie obiekt zabicia nudy w Zaynie a konkretniej w denerwowaniu go.
-Tak. Jesteś aż tak głupia?
-Niby czemu?
-Bo jaki dystans mogliśmy przekrozzyć w ciągu 2 sekund?!
-Taki który jakimś cudem doprowadziłby nas do Londynu.
- Powiem tak: zamknij się!- oburzona brunetka ciągnęła dalej
-Jaki jest twój plan Panie Wielka Gwiazdo?!- skinęła palcami w powietrzu w geście "cudzysłów"
-Nie rozumiem?- przeczesał grzywkę dłonią.
- Dojedziesz...- zawahała się- dojedziemy do Słonecznej Califroni i co dalej? Zostawisz mnie tam, a sam wrócisz Trasowym Busem z chłopakami?
-Szczerze mówiąc nie przemyślałem tego..- pierwszy raz przyznał się do błędu.
-Typowe. Jesteś nieodpowiedzialnym, rozpieszczonym, myślącym że mu wszystko wolno i nieliczącym się z konsekwencjami bachorem! - zdenerwowała się , przycisnęła łokciem klawisz i otworzyła okno.
-Nie jestem bachorem i już na pewno nie rozpieszczonym!
-HA!- parsknęła dziewczyna- dokładnie tak odpowiedziałby bachor.
-Jedynym bachorem w tym samochodzie jesteś ty, a ja jestem bardzo odpowiedzial...-przerwał- ooł...-szepnął i skierował wzrok na migającą kontrolkę przy kierownicy.
-Co?!- odgarnęła kosmyk za ucho.
-Zdaję się, że nie mamy już paliwa.
-Czekaj, czekaj...
-no?
-Ty jesteś Zayn, tak?
-Mhm?- mruknął pytająco mulat.
-A czy to nie Zayn Malik jakąś sekunde temu mówił, że jest bardzo odpowiedzialny?!- uniosła sarkastycznym tonem Veronica.
- Tu jest stacja, zjadę na nią, pomogą nam.- nie wzruszyły go te słowa, postanowił nie przejmować się zbędną pasażerką.

*Oczami Zayna*
Skręcając na pobocze zobaczyłem coś niesamowitego a zarazem niepokojącego. Czerwonego Busa z napisem "One Direction" Wyskoczyłem z auta i podbiegłem w jego kierunku. Widok tych 4 roześmianych twarzy, od razu podniósł mnie na duchu!
-Chłopaki!- krzyknąłem a oni natychmiast się odwrócili.
-Stary, gdzieś ty był! Zayn bracie! Ale nas wkopałeś ziomuś!- wykrzykiwali, po czym rzuciliśmy się na grupowy uścisk.
-Ty ją znasz?- wskazali palcem na siedzącą na murku przed stacją i odganiającą komary brunetke.
-Tsaa. Zobaczyłem paparazzi, ona się uśmiechnęła, myślałem że directionerka, zgarnąłem ją, żeby jej nie zadręczali pytaniami i tak dalej, ale okazało się, że to zupełna pomyłka. Ona nas nie lubi, nie jest naszą fanką i nie uśmiechała się do mnie, a mówię Ci z takim charakterkiem, spokojnie poradziłaby sobie ze wścibskimi reporterami.
-Wieziesz obcą Ci laskę, na gapę, nie twoim tirem, do Californii?- spytał zdziwiony Harry.
-Na to wygląda...-westchnąłem i schowałem ręce do kieszeni.
H: Wypas!
Z: Hę?!
H: Spójrz na nią, jest... prześliczna.
Z: Ogarnij się!- dałem mu znak by się opanował szturchając go w klatkę.
H: A co? Podoba Ci się?- zamilkłem, teraz uświadomiłem sobie, że tak na prawdę nie wiem co myślę o Ronnie.
H: Tak własnie myślałem, a teraz z drogi...- ruszył w kierunku dziewczyny. Stałem jak wryty, jak zwykle zastanawiając się co czuję... Zawsze byłem zagubionym, niebezpiecznym, szalonym (wciąż) małym chłopcem w wielkim świecie, ale tylko ona zebrała się na odwage by mi to powiedzieć...

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 2.


Ronnie ocknęła się na przednim siedzeniu.
R: Co ja tu robię?!-spojrzała na Zayn'a prowadzącego skradzioną ciężarówkę.- Gdzie jesteśmy?-wymamrotała powoli przecierając oczy.
Z: Jesteśmy w drodze do Califroni, na mój koncert.
R: Nie pojadę z tobą na jakiś durny koncert! Odwieź mnie do domu!
Z: Ohohoho, nigdy w życiu! Muszą być na tym koncercie.
R: Ughh!- westchnęła- A nie możesz po prostu zadzwonić do tych swoich "kolegów"?
Z: To nie takie proste..Nie zrozumiesz
R: Oh jasne, Taka mała szara myszka, jak ja na pewno nie zrozumie problemów wielkiej światowej gwiazdy!
Zayn wyjął z kieszeni papierosa, odpalił, zaciągnął się i wypuścił siwy dym. Zdenerwowana Ronnie, wyrwała mu szluga z ust i wyrzuciła przez okno.
Z: EJ!?-wrzasnął
R:To szkodzi środowisku i zdrowiu... Nie żebym się o ciebie martwiła..
Z: Ehe, jasne..-Zayn odpalił kolejnego,a  ty poraz drugi chwyciłaś go i znowu papieros wylądował za oknem.
R: Ja mogę, tak cały dzień, a ty?-Ronnie zerknęła na Zayna szyderczo, on tylko westchnął i schował zapalniczkę.-Jestem głodna-burknęła Ronnie.
Z: Masz- Zayn rzucił jej na kolana hamburgera. Wzrok Ronnie mówił wszystko.- No co?-spytał Zayn.
R: jestem wegetarianką!
Z: Trudno, więcej dla mnie-odrzekł gwiazdor po czym zabrał się za konsumowanie burgera.
R: Dupek..-syknęła pod nosem Ronn.

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 1.


R: Daleko jeszcze?-Ronnie westchnęła.
Z: Do Californi, zostało jeszcze 1200 km.-odpowiedział Zayn i operł lewą rękę na szybie.
R: Ughhh!-ponownie westchnęła Ronnie i założyła swoją chudą nogę na drugą.
Z: Też mnie to nie cieszy!-burknął pod nosem Zayn.
R: A to niby czemu?!-Ronnie zapytała zdziwiona.
Z: Bo przez calutką drogę tylko narzekasz i marudzisz!
R: Ja marudzę?! Ja narzekam?!
Z: Tak! Dokładnie! Ciągle tylko masz do mnie pretensje! A ja nic nie zrobiłem!-krzyczał Zayn
R: Ohhh oczywiście, nic nie zrobiłeś, tylko niechcący wpakowałeś mnie do tej ciężarówki, wywiozłeś z kraju i przetrzymujesz mnie tu z tobą! Ughh! Czemu, ja tu z tobą utknęłam?!
Z: Większośc dziewczyn zemdlałaby z tego powodu!
R: O napewno nie ja! Ja znam się na ludziach!
Z: Co to ma znaczyć?!
R: To, że jesteś pustym, lalusiowatym, nieodpowiedzialnym dupkiem!- Zayn spojrzał na Ronnie. Nie przepadali za sobą, nie chcieli mieć ze sobą nic wspólnego.- Zatrzymaj się!-wrzasnęła.
Z: Że co?!
R: Natychmiast sie zatrzymaj! Wysiadam!-wydarła się Ron.
Z: Proszę bardzo!- Zayn zjechał na bok, zatrzymał silnik i wskazał na drzwi. Ronnie, siegnęła do tyłu po torbę, wyszła z samochodu i trzasnęła drzwiami. Zdenerwowana szła przed siebie. Zayn wybiegl za nią.
Z: Gdzie idziesz?!-krzyknął i pobiegł za swoją pasażerką.
R: Do domu! Do Londynu!- odwróciła się-Moja rodzina pewnie odchodzi od zmysłów!-z jej oczu popłynęły łzy. Rzuciła torbę i usiadła na poboczu, na trawie. Ukryla twarz w dłoniach i zaczęła szlochać...
2 dni wcześniej…
Ronnie Brooks przechadzała się właśnie brzegiem plaży, z naprzeciwka biegł jakiś mulat. Ron nie przejęła się tym codziennym faktem. Wyjęła z kieszeni swoich shortów, I'phone i odczytała wiadomość od mamy:
"Wrócisz na kolację? Jemy włoskie pulpo xx Mama" - uśmiechnęła się sama do siebie i schowała telefon. Mulat był coraz bliżej. Ten fakt wydał się trochę bardziej podejrzany, gdy Ronnie ujrzała, że biegnie za nim pełno paparazzi. Był już coraz bliżej. Postanowiła kierować się w przeciwną stronę. Chłopak ją dogonił, złapał za ręke i krzyknął:
-CHODU!-Ronnie biegła za nim, nie wiedząc co się dzieje, w końcu zaciągnął ją za jakąś ciężarówkę.
-O co chodzi i kim ty jeste...-Ronnie ucichła- ohohoho! To Zayn Malik!
-Błagam, tylko nie wrzeszcz!-zakrył Ronni dłonią usta.
-Fuu-odepchnęła jego dłoń-Nie mam zamiaru krzyczeć! Po co? Bo jakiś arogancki pedałek porwał mnie ze sobą i trzyma za ciężarówką?! A w ogóle to co ja tu robię?!-zapytała zdziwiona Ronnie.
-No więc gonili mnie paparazzi, reporterzy i fanki i... O Nie! Oni tu są!-szepnął i znów pociągnął Ronnie i wszedł z nia do ciężarówki. Dodał gazu i odjechał...
R: Zaraz, gdzie jedziesz?!
Z: Wszystko ci opowiem tylko błagam, schowaj się do tyłu!-poprosił. Przeszłaś przez siedzenia do tyłu, a obok usiadł Zayn.
Z: Z chłopakami jedziemy właśnie w światową trasę, wyszedłem na fajkę, a oni ruszyli beze mnie. Po prostu zapomnieli!
R: hahaha, to się im nie dziwie-zarechotała Veronica.
Z: Nie mogę zawieźć fanów, więc muszę sam jakoś dostać się do Califronii, na koncert. Chciałem zadzwonić po mój helikopte-przerwala mu Ron.
R: Ty masz helikopter?! Twój własny helikopter?! Ja nawet nie mam własnego pokoju!
Z: Alee..-dokończył Zayn- złapali mnie paparazzi, więc musiałem uciekać.
R: Wszystko rozumiem, ale do czego jestem potrzebna ci ja?!
Z: Bo gdybym cię ze sobą nie wziął. Po pierwsze nie trafiłbym nigdzie, a po drugie zaraz zaczęliby ci robić zdjęcia i wypytywać, nie chciałem ci tego robić..-uśmiechnął się szarmancko
R: Ale dżentelmen z ciebie, łohohoho…  Gdy Ronn i Zayn rozmawiali, za ciężarówką czaili się paparazzi.
Z: Musimy wiać!-krzyknął Zayn, przeskoczył na przednie siedzenia, dodał gazu i ruszył. Ty przeleciałaś na lewą stronę samochodu i uderzyłaś głową o szybę…

Prolog


Zayn Malik- muzyk i piosenkarz, wokalista zespołu one direction i Ronnie Brooks-zwykła dziewczyna. Co połączy dwójkę tak zupełnie różnych ludzi? ich dwa inne światy?
Jeden ruch, Jeden tydzień, światowa trasa koncertowa i oni .. Co z tego wyniknie?

Bohaterowie :

 Veronica (Ronnie) Brooks (18)
Wegetarianka, nie pali, nie pije, dba o planete i zwierzęta.
Potrafi być wyjątkowo wredna, ale zarazem urocza.
Zayn Malik (19)
Wokalista z One Direction. Nie umię pływać, zgrywa bad-boya.
Kocha przygody i kurczaka.