R: Daleko jeszcze?-Ronnie westchnęła.
Z: Do Californi, zostało jeszcze 1200
km.-odpowiedział Zayn i operł lewą rękę na szybie.
R: Ughhh!-ponownie westchnęła Ronnie i
założyła swoją chudą nogę na drugą.
Z: Też mnie to nie cieszy!-burknął pod
nosem Zayn.
R: A to niby czemu?!-Ronnie zapytała
zdziwiona.
Z: Bo przez calutką drogę tylko narzekasz
i marudzisz!
R: Ja marudzę?! Ja narzekam?!
Z: Tak! Dokładnie! Ciągle tylko masz do
mnie pretensje! A ja nic nie zrobiłem!-krzyczał Zayn
R: Ohhh oczywiście, nic nie zrobiłeś,
tylko niechcący wpakowałeś mnie do tej ciężarówki, wywiozłeś z kraju i
przetrzymujesz mnie tu z tobą! Ughh! Czemu, ja tu z tobą utknęłam?!
Z: Większośc dziewczyn zemdlałaby z tego
powodu!
R: O napewno nie ja! Ja znam się na
ludziach!
Z: Co to ma znaczyć?!
R: To, że jesteś pustym, lalusiowatym,
nieodpowiedzialnym dupkiem!- Zayn spojrzał na Ronnie. Nie przepadali za sobą,
nie chcieli mieć ze sobą nic wspólnego.- Zatrzymaj się!-wrzasnęła.
Z: Że co?!
R: Natychmiast sie zatrzymaj!
Wysiadam!-wydarła się Ron.
Z: Proszę bardzo!- Zayn zjechał na bok,
zatrzymał silnik i wskazał na drzwi. Ronnie, siegnęła do tyłu po torbę, wyszła
z samochodu i trzasnęła drzwiami. Zdenerwowana szła przed siebie. Zayn wybiegl
za nią.
Z: Gdzie idziesz?!-krzyknął i pobiegł za
swoją pasażerką.
R: Do domu! Do Londynu!- odwróciła
się-Moja rodzina pewnie odchodzi od zmysłów!-z jej oczu popłynęły łzy. Rzuciła
torbę i usiadła na poboczu, na trawie. Ukryla twarz w dłoniach i zaczęła
szlochać...
2 dni wcześniej…
Ronnie Brooks przechadzała się właśnie
brzegiem plaży, z naprzeciwka biegł jakiś mulat. Ron nie przejęła się tym
codziennym faktem. Wyjęła z kieszeni swoich shortów, I'phone i odczytała
wiadomość od mamy:
"Wrócisz na kolację? Jemy włoskie
pulpo xx Mama" - uśmiechnęła się sama do siebie i schowała telefon. Mulat
był coraz bliżej. Ten fakt wydał się trochę bardziej podejrzany, gdy Ronnie
ujrzała, że biegnie za nim pełno paparazzi. Był już coraz bliżej. Postanowiła
kierować się w przeciwną stronę. Chłopak ją dogonił, złapał za ręke i krzyknął:
-CHODU!-Ronnie biegła za nim, nie wiedząc
co się dzieje, w końcu zaciągnął ją za jakąś ciężarówkę.
-O co chodzi i kim ty jeste...-Ronnie
ucichła- ohohoho! To Zayn Malik!
-Błagam, tylko nie wrzeszcz!-zakrył Ronni
dłonią usta.
-Fuu-odepchnęła jego dłoń-Nie mam zamiaru
krzyczeć! Po co? Bo jakiś arogancki pedałek porwał mnie ze sobą i trzyma za
ciężarówką?! A w ogóle to co ja tu robię?!-zapytała zdziwiona Ronnie.
-No więc gonili mnie paparazzi,
reporterzy i fanki i... O Nie! Oni tu są!-szepnął i znów pociągnął Ronnie i
wszedł z nia do ciężarówki. Dodał gazu i odjechał...
R: Zaraz, gdzie jedziesz?!
Z: Wszystko ci opowiem tylko błagam,
schowaj się do tyłu!-poprosił. Przeszłaś przez siedzenia do tyłu, a obok usiadł
Zayn.
Z: Z chłopakami jedziemy właśnie w
światową trasę, wyszedłem na fajkę, a oni ruszyli beze mnie. Po prostu
zapomnieli!
R: hahaha, to się im nie
dziwie-zarechotała Veronica.
Z: Nie mogę zawieźć fanów, więc muszę sam
jakoś dostać się do Califronii, na koncert. Chciałem zadzwonić po mój
helikopte-przerwala mu Ron.
R: Ty masz helikopter?! Twój własny
helikopter?! Ja nawet nie mam własnego pokoju!
Z: Alee..-dokończył Zayn- złapali mnie
paparazzi, więc musiałem uciekać.
R: Wszystko rozumiem, ale do czego jestem
potrzebna ci ja?!
Z: Bo gdybym cię ze sobą nie wziął. Po
pierwsze nie trafiłbym nigdzie, a po drugie zaraz zaczęliby ci robić zdjęcia i
wypytywać, nie chciałem ci tego robić..-uśmiechnął się szarmancko
R: Ale dżentelmen z ciebie, łohohoho… Gdy Ronn i Zayn rozmawiali, za ciężarówką
czaili się paparazzi.
Z: Musimy wiać!-krzyknął Zayn,
przeskoczył na przednie siedzenia, dodał gazu i ruszył. Ty przeleciałaś na lewą
stronę samochodu i uderzyłaś głową o szybę…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz